środa, 12 sierpnia 2015

Nie chodź po kamieniach

Witam Was serdecznie
stęskniłam się za pisaniem czegokolwiek...

Remont kuchni, a w szczególności mojego pokoju zabrał mi z życia wiele dni, ale cieszę się z obecnego stanu rzeczy. Szkoda, że nie mam zdjęć "przed i po", by pokazać Wam, jakie zmiany dotknęły mój "mały świat". Kolor ścian - fiolet - jak najbardziej mi odpowiada.
Pomieszczenie nabrało mhrrroku (ironiczny śmiech). Nie, no po prostu jest w klimacie i tyle.
Teraz tylko czekam na nowy plakat na drzwi i to będzie już raczej wszystko.


06.08 wybraliśmy się w podróż życia do Gdańska na koncert zespołu HIM (o tym też może w następnym poście). Wracaliśmy dzień później z samego rana - pociąg o 5:40 - a potem zaczęło się coś, co jak lawina uderzyło we mnie tak, że teraz żałuję wszystkiego...

Pierwszy raz, nie krzywiąc się, stwierdzam, iż czegoś żałuję...
Żałuję tego, że wstaliśmy tak rano i nie pojechaliśmy późniejszym pociągiem.
Żałuję tego, że nie posłuchałam mamy oraz Aniołka i poszłam od razu na osiemnastkę.
Żałuję tego, że nie zmyliśmy się prędzej z imprezy.
Żałuję tego, że powiedziałam mu kilka słów za dużo, a on mi...
Żałuję tego, że wyszło, jak wyszło i jest, jak jest.

Więcej grzechów nie pamiętam...


Cóż, stało się... Nie zrobię nic. Czasu nie cofnę.
Lewy staw skokowy skręcony, obrzęk, do tego siny jak pobity przez Lucyfera Belzebub...
Naprawdę, nie chodźcie po kamieniach w nocy. Oprócz tego jakże pięknego uszczerbku boli mnie lewy nadgarstek, a prawa ręka wygląda jakby oberwała odłamkiem jakiegoś pocisku. Wielki strup na łokciu przypomina mi czasy, kiedy byłam małym dzieckiem i wywracałam się na rowerze...

towarzysze broni ;_;


więc stało się... jest szyna, musi być też konsultacja chirurgiczna.
Jedziemy dziś po 10 rano... Ludzi w cholerę, dostaję numerek 29.
Awaria serwera, nikt nie wchodzi do lekarza. Pielęgniarki nas denerwują, my je trochę też. Brak klimatyzacji zaczyna doskwierać, rozpływamy się... Dopiero bliżej godziny 14 wyszłam z tego przybytku zła, a co działo się w trakcie?
Lekarz w końcu zaczął przyjmować, wielu pacjentów uciekło, wyszło do sklepu, marketu, gdziekolwiek, więc kolejka nieco się uskromniła. Weszłam do małego gabineciku i podałam opis zdjęcia RTG. Standard: zdjęcie szyny, oględziny sinej kostki (z jednej strony miała kolor podobny do moich ścian, ale może nie widziałam już z bólu).
Trochę byłam zadowolona, bo w głębi duszy myślałam, że stwierdzi, iż jeszcze kilka dni ponoszę to diabelstwo i to w zupełności wystarczy. Przy zakładaniu szyny kilka dni prędzej chirurg mówił, że wystarczy 10 dni, więc nieźle mnie zamurowało, kiedy dziś usłyszałam od drugiego chirurga, że mam przyjść na ostateczne zdjęcie szyny 28 sierpnia. Mało co nie wybuchłam perlistym śmiechem, ale zbyt bolała mnie kostka, gdyż w tej chwili pielęgniarka znów zakładała mi to ustrojstwo.

Po kilku godzinach, czyli teraz, okazało się, że źle mi założono szynę, a raczej pielęgniarka za słabo owinęła mi nogę bandażem. Miło...



Mam nadzieję, że Wasze wakacje tak nie wyglądają, wampirki. Szum drzew, zapach morza, czy świerków i innych choinek w górach - wszystko lepsze jest od nogi w szynie :)

Pozdrawiam...
Wasza Lorelei

2 komentarze:

  1. Wiele lat temu też miałam nogę w szynie, a 10 dni to jest norma. Także doskonale wiem co czujesz teraz. Ale dla mnie wtedy największym "bólem" był brak możliwości chodzenia (nawet po mieszkaniu), tylko takie leżenie.
    Nie martw się. Zobaczysz, że 10 dni bardzo szybko zleci i ani się obejrzysz będziesz chodzić. Dużo zdrowia Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, ale nie jest tak miło, jak można było sądzić. Okazało się, że szyna jest krzywa, mięśnie się podkurczyły, a ścięgno Achillesa się zbyt naciągnęło i chodzę jakbym miała drewnianą nogę :)

      Usuń