sobota, 29 sierpnia 2015

Siła Księżyca - Moc Pełni

Witam Was serdecznie,

dziś piękny dzień - pełnia księżyca! Piszę na szybko, gdyż cały dzień latam (dosłownie) ogarnięta pozytywną energią! Tak działa na mnie pełnia - mam siłę do działania, pełno pomysłów a może i nawet wenę na napisanie 10 wierszy pod rząd, ale nie mam na to czasu...



Za kilkadziesiąt minut kulminacja pełni (20:37): z każdą minutą czuję większą siłę! Może to śmieszne, ale mam tak zawsze... Niektórzy nie potrafią spać podczas nocy okalających pełnię, ja śpię wtedy jak zabita (znów dosłownie) i mam bardzo skomplikowane sny, które w następne dni atakują mnie w najmniej spodziewanych momentach. Chodzi mi o to, że powracają z nich obrazy, nie wiem po co i dlaczego, ale są... i trudno mi się ich pozbyć.







Posprzątałam pokój, by jak najlepiej przygotować się do przyjęcia księżycowej siły na następny miesiąc. Jak wiadomo czystość, nawet wyrażona w sposób dosłowny (co ja mam dzisiaj z tą dosłownością?!) ma zbawienny wpływ na intencje, rytuały i tak dalej.
Jak co pełnię będę oddawać się refleksjom i medytacji w kręgu, aby lepiej zrozumieć samą siebie oraz moje myśli. Nie ukrywam, że poszukuję odpowiedzi na kilka życiowych pytań, a księżyc zawsze obdarza Nas swoją mądrością i zsyła na Nas blask oświecenia.



DLACZEGO TA PEŁNIA JEST INNA OD RESZTY?





Odpowiedź jest bardzo prosta... Każda pełnia jest wyjątkowa i sprzyja innym sferom życia, tak samo jak nów. Tym razem jest to pełnia w Rybach, która sprzyja marzeniom. Inną sprawą jest też sprzyjający układ planet, gdyż księżyc połączy się Neptunem (duchowość, romantyzm, magia), a Słońce z Jowiszem, który pomaga spełniać życzenia.
Kolejnym aspektem jest superpełnia: dzisiejsza pełnia księżyca jest pierwszą z trzech superpełni w tym roku, kiedy to księżyc jest najbliżej naszej planety. Dzięki temu jego moc oddziałuje o wiele silniej, ale też jest bardziej widowiskowy (tarcza jest o około 30% jaśniejsza i większa o około 14%).
Jest jeszcze jedna sprawa: w tym miesiącu pełnia nosi nazwę Pełni Jesiotrów, tudzież Pełni Jęczmiennej.
Niektórzy uważają, że jest to znakomity czas na magię miłosną, inni że na poszukiwanie nowej pracy albo realizację porzuconych celów. Jedno jest pewne: to czas na spełnianie marzeń, a raczej ich przeprowadzenie ze świata sennych pragnień do rzeczywistości.

Nie musisz odprawiać rytuałów, palić kadzideł czy świeczek: wystarczy nieco dłuższa refleksja, zastanowienie się nad tym, czego musisz dokonać by dane marzenie się ziściło.





Ale pamiętaj...!!! Pierwszym krokiem do spełnienia marzenia/marzeń jest wiara w nie i pozytywne do nich nastawienie. Jeżeli będziesz uważać, że to nie ma sensu i na pewno się nie spełni to sam cofasz się na swojej drodze...

Najważniejsza jest wiara w siebie i determinacja. Dzięki temu możesz dotknąć samego firmamentu gwiazd, a moc księżyca Ci w tym pomoże.



Tak na wpół w temacie, na wpół nie...
W czasie dzisiejszej pełni polecam wysłuchać utworu:





Szczęśliwej pełni!

wtorek, 25 sierpnia 2015

Trochę o życiu i śmierci...

Witam Was serdecznie,
czasem jest tak, że masz jakiś pomysł na post. Zbierasz się od kilku dni, by to napisać - oprawiasz zdjęcia, etc., ale dzieje się coś, co nie pozwala Ci tego napisać w wybranym dniu. Wiesz, że Twoje sumienie i Twój duch nie zdzierży wpisu o koncercie, filmie, bólu nogi i brzucha...
Takie sytuacje zdarzają się dość często - szczególnie u mnie.
Dziś jest taki dzień...

Życie - niby każdy z Nas wie czym jest, ale nikt nie potrafi go zdefiniować do końca.
Śmierć - tajemnica wszechświata, której jedni się boją, drudzy fascynują, a inni do niej zmierzają na własne żądanie, albo dopada ich zbyt szybko.

I tu się rodzi pytanie: po co żyć?
Po to człowiek zaczął wierzyć w niebo i w piekło, zaczął stwarzać bajki o Królestwie, do którego pójdziesz na całą wieczność, jeżeli przez kilka lat durnej ziemskiej egzystencji będziesz "prawym" wyznawcą tego czy innego systemu religijnego...

A może trafisz po śmierci do innego ciała, kraju, w inny czas? (skłaniam się ku tej wersji i wierzę w nią całą duszą...). Jak gdybyś miał znów pracować na to, co miałeś kiedyś i rozpatrywać co i jak uczyniłeś źle. Raz bogatym dekadentem z francuskiej bohemy, raz polskim nędznikiem w szarym świecie bez barw, raz pasterką w Alpach, raz Hatszepsut, raz Baudelaire'em, raz zastrzelonym bankierem... Koło życia: narodziny, śmierć, odrodzenie, śmierć i tak dalej.

Po co żyć?
Na co i po co to wszystko? Ból codziennego istnienia? Uczucie ludzkiej ułomności i wad śmiertelnego ciała... Patrzysz na doskonałe istoty boskie: bogów, anioły, postaci nieśmiertelne; i co masz z tego? Czemu nie jestem taki jak one? Szczęśliwy, świetlisty, nieśmiertelny, wiecznie młody i piękny! Silny i potężny! Uosobienie mądrości i heroizmu...

Jak nagi robak ryję w ziemi, zależny od wszystkiego co mnie otacza: od wilgotności, od gleby, od upływu czasu, który bezlitośnie tnie moje rumiane śmiertelnością ciało. Wydaje mi się, że mogę wszystko! Że mogę być kimkolwiek chcę! ale... Jak z robaka mogę stać się błyszczącym pegazem? Upadam... i wiem, że kiedyś się nie podniosę. Nie mogę słuchać o tym, że upadek jest zwycięstwem - irracjonalne brednie. Wszyscy obok mnie - bracia zgniłej ziemi - robią to co ja. A może ja robię co oni? Jem, wydalam, oddycham... Wszyscy wyglądamy tak samo, uciekając przed czasem, który jest szybszy, tak po prostu.
Tak po prostu jesteśmy na przegranej pozycji...
Tak po prostu umieramy...
Na niczyje podobieństwo. Nie na podobieństwo aniołów, dalekowschodnich bóstw czy chrześcijańskiego Boga. Nie mamy skrzydeł, nie mamy nieograniczonej mocy.
Ułomność to wykładnik ludzki...
Ułomność to nasza potęga i przekleństwo...
Miliardy ułomnych robaków zależnych od każdego czynnika napotkanego na drodze.



Aż w końcu dopada nas ona: kochanka Śmierć, która chodzi za niektórymi jak cień, dając znaki, które nas przestrzegają. A jej małżonkiem Czas, cholerny potwór, zmuszający nas do przemierzania życia na kolanach.





A jakby tak oszukać Śmierć?
A jakby tak przechytrzyć Czas?



listopad 2012... muszę powtórzyć te zdjęcia, tym razem z lepszym fotografem





Już czuć słodki zapach, który uderza w nozdrza z siłą bomby atomowej. Oszałamia i odurza w jednej sekundzie, przyprawia o mdłości... Jak nadgniłe kwiaty - tajemniczy, okrutny, piękny i obrzydliwy zarazem. Wywołuje ambiwalentne emocje: kusi i odrzuca.
Jest jak piękne, dojrzałe, czerwone jabłko pod szklanym kloszem. Chciałbyś go spróbować, ale się boisz...

Strach - kolejna składowa ludzkiej ułomności.


Ale życie pali... Wypala do cna, przeraża może i silniej niż Śmierć, boli tysiąc razy mocniej.
Ale życie jest piękne... Może każdy z Nas jest masochistą przez ten fakt, ale chyba warto.

Warto kiedyś spojrzeć na swoje dziecko i stwierdzić, że to jest Twoje największe osiągniecie. Nie, nie szkoła, studia, praca, czy nawet dom... Tylko dziecko i jego wychowanie - cząstka Ciebie, która pozostanie, kiedy trafisz do zgniłej ziemi...


Życie to przekleństwo i dar jednocześnie...
A Śmierć nie jest zła... Jest nieodzowna dla naszych ułomnych ciał... Czasem przychodzi zbyt szybko...
Pozostaje cierpienie...
Ale czy Życie nie jest nieustannym pasmem cierpień, przetykanym szczęściem...?





I taką sentencją kończę na dziś, kochani...

Do zobaczenia kolejnym razem.

środa, 19 sierpnia 2015

Lorelei recenzuje #1: wisior z Restyle "MOON SWORD pendant"

Witam Was serdecznie!

Dziś post inny od wszystkich, otóż zdecydowałam, że czasem pojawią się tu malutkie recenzje i opinie związane z danymi produktami. Bloga zakładałam z myślą o moim miejscu, personalnym świecie przeplatanym imaginacjami i rzeczywistością. Pomimo mojej przygody z poezją, literaturą (ogólnie rzecz biorąc pisaniem) nie chciałam, by był to blog poświęcony tylko i wyłącznie mojej artystycznej pracy, więc nie mam wyrzutów sumienia, kiedy piszę coś zupełnie z tym niezwiązanego. Z głównego założenia ten blog miał opowiadać o moich przemyśleniach, pasjach, planach i pomysłach... i tak niech pozostanie.

Często zaglądam na Restyle.pl w poszukiwaniu szałowych dodatków, czy ciuchów w klimacie. Wiele z nich na długo zapada w pamięć, ale nie mam miliona złotych, by za każdym razem coś sobie sprawić, normalne. Nowa kolekcja biżuterii trafiła do sklepu bodajże 16 sierpnia (mogę się mylić, ale taka data figuruje w poście na facebooku), tego samego dnia tknięta impulsem weszłam na stronę Restyle. Od razu moim oczom ukazały się te wszystkie straszne piękności, które tylko korciły, by wydać na nie wszystkie pieniądze i obrabować bank, by je mieć.

To tak jak z pokemonami...






Pierwsze produkty, które wpadły mi w oko to kupiony wisior i pierścionek "OUIJA CURSOR". Pierścieni jednak mam dostatek, a no i moja mama zakochała się w naszyjniku. Od razu tego samego dnia (niedziela wieczór) zamówiłam "Księżycowy Miecz" i czekałam na nadejście przesyłki.

Link do "MOON SWORD pendant" na Restyle.pl → KLIK

Z racji mojej skręconej kostki wybrałam płatność przy odbiorze, dowóz kurierem "Siódemką". Strona powiadomiła mnie o 2 dniowym transporcie, a ja się już o nic nie martwiłam.
Przesyłka DOTARŁABY do mnie we wtorek koło 10 rano, ale Lorelei jak zwykle ma wyciszony rano telefon i musiałam oddzwonić do kuriera. Przyjechał troszkę później - coś przed 14. Od razu otworzyłam przesyłkę o moim oczom ukazało się dzieło sztuki... Dosłownie.









Restyle zawsze pakuje swoje produkty starannie. Naszyjnik był w folii, obtoczony na dodatek wielką połacią folii bąbelkowej, co jest na duży plus.
Misterne wzory na naszyjniku przykuwają uwagę. Na rękojeści naszego miecza dostrzegamy dwa półksiężyce zwrócone do siebie tyłem oraz środek - okrąg z małymi promieniami. Dla mnie jest to niejako nawiązanie do symbolu trzech księżyców bogini, ale mniejsza...
Nasz księżyc w pełni, czyli główna a zarazem centralna część naszyjnika, wpisana jest w trójkąt, pod którym znów widzimy półksiężyc tym razem zwrócony "rogami" do góry.







Ogólnie rzecz biorąc wisior wygląda na żywo o wiele lepiej niż na stronie. Jednak wszystko zależy od światła, jeżeli chodzi o grafikę, która została powiększona kaboszonem. Przy niektórych rodzajach oświetlenia kratery księżycowe mogą wydawać się zielone, może nie jakoś intensywnie, bardziej powiedziałabym o lekkim odcieniu ciemnej zieleni... To wszystko. Światło dzienne nie sprawia takiego złudzenia, wręcz przeciwnie. Grafika jest niebieskawa, czyli taka jaka powinna być.











Wisior jest dość masywny i ostentacyjny, więc nie polecałabym go osobom, które lubią "lekką" (pod względem wizualnym mam na myśli) biżuterię. Będą się w niej czuły ciężko i nieswojo.








Jedynym minusikiem, a raczej moją obawą jest zapięcie naszyjnika, które wydaje mi się bardzo delikatne w porównaniu do reszty, jednak mogą to być tylko obawy, a samo zapięcie może bardzo długo służyć.






Wybrałam ten naszyjnik, gdyż uwielbiam księżyc i motywy z nim związane. Kocham każdą kwadrę i żyję w rytmie księżyca, a nie słońca, pór roku czy czegoś jeszcze innego. Do księżyca mam szacunek, jak dziwnie to nie brzmi, gdyż jego blask jest wręcz magiczny, a on sam potrafi przynieść człowiekowi spokój i siłę.

Myślę, że kiedyś będziecie mogli poczytać tu więcej o moim związku z księżycem :)

A tak oto naszyjnik prezentuje się na szyi - przy max. zapięciu.







Naszyjnik jak i większość nowej biżuterii, a także ciuchy na Restyle projektuje Euflonica

Zapraszam serdecznie na podlinkowane strony, a co do zakupów na Restyle mogę powiedzieć tylko tyle - uwielbiam.

Moja ocena: 


  • cena: ★★★★☆ (45 zł za takie cudo? - warto, szczególnie, że wyglądem dorównuje niektórym produktom Alchemy Gothic)
  • obsługa sklepu/wysyłka: ★★★★☆ (bez zarzutu, jedynie cena wysyłki - jak w każdym sklepie internetowym, trochę duża)
  • projekt: ★★★★★ (nie mam nic do zarzucenia! piękności)
  • wykonanie: ★★★★☆ (piękne, jedynie niepokoi mnie zapięcie)
  • ogólna prezencja: ★★★★★ (niesamowicie pasuje do bladej cery i niebieskich oczu)






Z chęcią poznam Waszą opinię odnośnie mojego zakupu, a także nowej kolekcji biżuterii, czy zakupów na Restyle.
Trzymajcie się ciepło, wampirki V''V

czwartek, 13 sierpnia 2015

"Klawiatura"

Witam...

próbuję poradzić sobie z bólem nogi, więc przelewam go na papier i klawiaturę. Właśnie tak powstał ten oto wiersz. Od czasu remontu jest to mój pierwszy "twór" z racji braku notesu oraz dostępu do komputera.

Jest to niejako swego rodzaju prośba o przebaczenie...


Byłoby mi miło, gdybyście dali znać, czy Wam się podoba, bądź co Wy o nim myślicie.

Enjoy!







KLAWIATURA



Palce dotknęły jej chłodu
ścierpnięte od zimna łez
jakby niedotykane od lat
klawisze z czerni i krat

Bełkotem zszargane
gorączką opłakane
może i zapomniane
bezsilnie karane

jakby z głodu straciły swą teksturę i miękkość
jakby ktoś odebrał im wolność tworzenia


to przez farbę i gips
wiele kłótni i nic...

czy przebaczą mi?
moim palcom skąpanych w ich krwi?















środa, 12 sierpnia 2015

Nie chodź po kamieniach

Witam Was serdecznie
stęskniłam się za pisaniem czegokolwiek...

Remont kuchni, a w szczególności mojego pokoju zabrał mi z życia wiele dni, ale cieszę się z obecnego stanu rzeczy. Szkoda, że nie mam zdjęć "przed i po", by pokazać Wam, jakie zmiany dotknęły mój "mały świat". Kolor ścian - fiolet - jak najbardziej mi odpowiada.
Pomieszczenie nabrało mhrrroku (ironiczny śmiech). Nie, no po prostu jest w klimacie i tyle.
Teraz tylko czekam na nowy plakat na drzwi i to będzie już raczej wszystko.


06.08 wybraliśmy się w podróż życia do Gdańska na koncert zespołu HIM (o tym też może w następnym poście). Wracaliśmy dzień później z samego rana - pociąg o 5:40 - a potem zaczęło się coś, co jak lawina uderzyło we mnie tak, że teraz żałuję wszystkiego...

Pierwszy raz, nie krzywiąc się, stwierdzam, iż czegoś żałuję...
Żałuję tego, że wstaliśmy tak rano i nie pojechaliśmy późniejszym pociągiem.
Żałuję tego, że nie posłuchałam mamy oraz Aniołka i poszłam od razu na osiemnastkę.
Żałuję tego, że nie zmyliśmy się prędzej z imprezy.
Żałuję tego, że powiedziałam mu kilka słów za dużo, a on mi...
Żałuję tego, że wyszło, jak wyszło i jest, jak jest.

Więcej grzechów nie pamiętam...


Cóż, stało się... Nie zrobię nic. Czasu nie cofnę.
Lewy staw skokowy skręcony, obrzęk, do tego siny jak pobity przez Lucyfera Belzebub...
Naprawdę, nie chodźcie po kamieniach w nocy. Oprócz tego jakże pięknego uszczerbku boli mnie lewy nadgarstek, a prawa ręka wygląda jakby oberwała odłamkiem jakiegoś pocisku. Wielki strup na łokciu przypomina mi czasy, kiedy byłam małym dzieckiem i wywracałam się na rowerze...

towarzysze broni ;_;


więc stało się... jest szyna, musi być też konsultacja chirurgiczna.
Jedziemy dziś po 10 rano... Ludzi w cholerę, dostaję numerek 29.
Awaria serwera, nikt nie wchodzi do lekarza. Pielęgniarki nas denerwują, my je trochę też. Brak klimatyzacji zaczyna doskwierać, rozpływamy się... Dopiero bliżej godziny 14 wyszłam z tego przybytku zła, a co działo się w trakcie?
Lekarz w końcu zaczął przyjmować, wielu pacjentów uciekło, wyszło do sklepu, marketu, gdziekolwiek, więc kolejka nieco się uskromniła. Weszłam do małego gabineciku i podałam opis zdjęcia RTG. Standard: zdjęcie szyny, oględziny sinej kostki (z jednej strony miała kolor podobny do moich ścian, ale może nie widziałam już z bólu).
Trochę byłam zadowolona, bo w głębi duszy myślałam, że stwierdzi, iż jeszcze kilka dni ponoszę to diabelstwo i to w zupełności wystarczy. Przy zakładaniu szyny kilka dni prędzej chirurg mówił, że wystarczy 10 dni, więc nieźle mnie zamurowało, kiedy dziś usłyszałam od drugiego chirurga, że mam przyjść na ostateczne zdjęcie szyny 28 sierpnia. Mało co nie wybuchłam perlistym śmiechem, ale zbyt bolała mnie kostka, gdyż w tej chwili pielęgniarka znów zakładała mi to ustrojstwo.

Po kilku godzinach, czyli teraz, okazało się, że źle mi założono szynę, a raczej pielęgniarka za słabo owinęła mi nogę bandażem. Miło...



Mam nadzieję, że Wasze wakacje tak nie wyglądają, wampirki. Szum drzew, zapach morza, czy świerków i innych choinek w górach - wszystko lepsze jest od nogi w szynie :)

Pozdrawiam...
Wasza Lorelei